


Wstêp Rozwiniêcie Zakoñczenie
To mój ziarni¶cie rozsypany, ¶wiat w paski. Spogl±dam nañ poprzez zakratowane okna ma³ego domku z piernika, w którym schowa³em siê wraz ze swoimi dzieciêcymi marzeniami. Spogl±dam w promienistym u¶miechu, obserwuj±c wêdrówkê s³oñca, strzelam w nie z procy. £apiê wszystkie fazy ksiê¿yca i krzyczê kiedy moja dusza, rankiem wchodzi w cia³o z powrotem. Wiêc chod¼cie opowiem Wam bajeczkê... Kilka bajeczek, prawdziwych jak w mordê strzeli³.




Napisa³ do mnie którego¶ ranka. Mówi³ o tym, ¿e rysuje, ¿e na nowo odkrywa rysunek. Tym razem na trze¼wo, co samo w sobie jest ciekawym i nowym do¶wiadczeniem. Krok po kroku powtarza³ sobie perspektywy, kreski, z³oty podzia³, dziwi±c siê, ¿e nie rysowa³ a¿ tak d³ugo. Wiêcej nie napisa³ bo musia³ juz i¶æ. ¯eby siê nie spó¼niæ. Stary na³óg – napisa³. Kiedy¶ my¶la³, ¿e umie siê spó¼niaæ, ale siê okaza³o ¿e nie, wiêc pewnie bêdzie czeka³. Tak napisa³.


Mo¿e krótko po tym jak mój przyjaciel prawnik, nie¶wiadomie przemyci³ zwitek marihuany w trampku. Zwitek który mia³ odkryæ dopiero po przekroczeniu granicy, wtedy kiedy szykowali¶my siê na koncert Radiohead.







