
Jaka jest obecnie rola kobiet w dyplomacji? Joanna Gulbiñska rozmawia z Pani± Ambasador Rzeczpospolitej Polskiej w Londynie - Barbar± Tuge-Ereciñsk±, która spotyka siê z wieloma pozytywnymi opiniami o Polakach, opowiada o tym jak zaczê³a siê jej kariera oraz jakie to uczucie staæ na czele jednej z najwa¿niejszych placówek dyplomatycznych naszego kraju na ¶wiecie.

Jaka jest rola Ambasadora na obczy¼nie?
BTE: Najkrócej ujmuj±c, rol± Ambasadora jest sprawiæ, ¿eby polska flaga wysoko powiewa³a i by³a widoczna w kraju urzêdowania, ¿eby polska obecno¶æ by³a dostrzegana i ¿eby¶my w jak najlepszy sposób reprezentowali nasz kraj. Ambasador ma za zadanie dbaæ o interesy Polski w dialogu politycznym, w wa¿nych rozmowach na tematy polityki zagranicznej, w sprawach promocji polskiej gospodarki i wymiany gospodarczej pomiêdzy naszymi krajami. Bardzo istotn± spraw± jest dbanie o to, ¿eby nasi obywatele przebywaj±cy w tym kraju mieli swoje prawa zagwarantowane i respektowane.
Z jakimi obecnie wyzwaniami musz± siê liczyæ Polacy, którzy przyje¿d¿aj± do Wielkiej Brytanii lub ju¿ tutaj mieszkaj±?
BTE: Wyjazd do obcego kraju jest zawsze bardzo trudn± i odwa¿n± decyzj±. My¶lê, ¿e na taki krok decyduj± siê ludzie, którzy potwierdzaj± opiniê o Polakach jako o narodzie przedsiêbiorczym, który bierze swój los w swoje rêce i ma odwagê szukaæ dla siebie lepszego ¿ycia. Ka¿dy na swój w³asny sposób definiuje, co dla niego te dobre czy lepsze ¿ycie oznacza.
My¶lê, ¿e problemy którym Polacy musz± stawiaæ czo³a mog± byæ ró¿ne. Poczynaj±c od tego, ¿e nie zawsze dobra, o ile jest w ogóle, znajomo¶æ jêzyka, co ogranicza mo¿liwo¶æ zorganizowania sobie najbardziej podstawowych rzeczy, jak na przyk³ad mieszkanie. Jest to tak¿e kwestia znalezienia pracy, która najlepiej, ¿eby odpowiada³a kwalifikacjom i w³asnym aspiracjom zawodowym. Bardzo czêsto, przynajmniej na pocz±tku tak siê nie dzieje. Zupe³nie inna sfera problemów pojawia siê wówczas, gdy przyje¿d¿aj± ca³e rodziny i dzieci.
Jedn± ze spraw, która bardzo mocno anga¿uje Ambasadê oraz Konsulat Generalny jest sytuacja polskich dzieci w szko³ach. Istnieje bardzo du¿a nie¶wiadomo¶æ w¶ród rodziców, którzy decyduj± siê na przyjazd i my¶l±, ¿e warto¶ci± dodan± ich pobytu tutaj bêdzie to, ¿e dzieci naucz± siê jêzyka angielskiego. Jest to prawdziwa teza, je¶li s± to malutkie dzieci, które bez wiêkszych problemów trafiaj± do brytyjskiego systemu edukacyjnego i sobie dobrze radz±.
Kiedy mówimy o nastolatkach, jest to trudny wiek w ¿yciu ka¿dego m³odego cz³owieka i takie przenosiny oraz oderwanie od grona towarzyskiego, od rówie¶ników jest bardzo trudne. Je¶li do tego do³o¿y siê zupe³nie inny ni¿ polski – brytyjski system edukacji, nawet zdolny nastolatek, który trafia do klasy, w której trwaj± przygotowania do GCSE oraz ‘A level’, odpowiednika polskiej matury mo¿e mieæ problemy z odnalezieniem siê i ma ma³e szanse, na to ¿eby pokazaæ jak wiele potrafii i ¿eby uzyskaæ te ¶wiadectwa.
Z drugiej strony s± rodzice, którzy czêsto s± bardzo zajêci, pracuj± na zmiany, zdarza siê, ¿e w porze kiedy trzeba pój¶æ do szko³y w domu nikogo nie ma. Kiedy m³ody cz³owiek wraca ze szko³y do domu, to te¿ jest w nim sam. Problemem, który czêsto sygnalizuj± w rozmowach z nami dyrektorzy szkó³ jest bardzo wysoka absencja polskich dzieci. Przez to napêdza siê takie b³êdne ko³o, bo taki m³ody cz³owiek im mniej jest w szkole, tym mniej siê uczy i tym bardziej czuje siê wyizolowany. Problem dzieci i m³odzie¿y postrzegamy zatem jako to najtrudniejsze wzywanie dla tej nowej polskiej spo³eczno¶ci w tym kraju.
Dalej oczywi¶cie jest ca³e mnóstwo rzeczy bardzo praktycznych, takich jak chocia¿by paszporty dla dzieci, które siê tutaj rodz±. Pojawiaj± siê wtedy kolejki przed naszymi nielicznymi na razie placówkami, bo dwoma Konsulatami Generalnymi w Londynie i w Edynburgu. Jakkolwiek wielokrotnie wzros³a liczba osób, które zatrudniamy w Londynie, to wiem jak szalenie trudno moim kole¿ankom i kolegom w Konsulacie Generalnym jest sprostaæ tej liczbie sk³adanych wniosków paszportowych.
Jak ustosunkuje siê Pani do publikowanych ostatnio w mediach, prawie sensacyjnych informacji dotycz±cych liczby Polaków przebywaj±cych obecnie w Wielkiej Brytanii i ich wp³ywie na brytyjski rynek pracy?
BTE: Wszêdzie gdziekolwiek jestem, czy to w Londynie spotykaj±c siê z najwa¿niejszymi politykami, poczynaj±c od Premiera Gordona Brown’a przez polityków w Parlamencie czy w poszczególnych ministerstwach, je¿d¿±c te¿ po kraju nigdy nie us³ysza³am innego stwierdzenia jak tylko to, ¿e s± oni bardzo wdziêczni, i¿ Polacy tak licznie przyjechali pracowaæ do tego kraju i ¿e rzeczywi¶cie przyczyniaj± siê do rozwoju Zjednoczonego Królestwa.
Bardzo wysoko oceniana jest etyka pracy Polaków oraz ich zaanga¿owanie. My¶lê, ¿e jest to naprawdê powszechna opinia. Media maj± to do siebie, ¿e ró¿ne zjawiska lubi± przedstawiaæ pod ró¿nym k±tem, nie zawsze pozytywnym, ale taka jest te¿ ich rola. Czasami oczekiwa³abym wiêkszej rzetelno¶ci w przedstawianiu tego obrazu, bo o ile przedstawiaj± dane, na przyk³ad dotycz±ce ile kosztuj± porody polskich dzieci w brytyjskich szpitalach, to taka informacja powinna byæ równie¿ uzupe³niona faktami o kobietach i ich rodzinach, które tutaj pracuj± i p³ac± podatki. Je¶li pojawi³oby siê nagle zainteresowanie polskim rynkiem pracy u pracowników z Unii Europejskiej, to te same ¶wiadczenia, które przys³uguj± Polakom przys³ugiwa³yby równie¿ im.
W informacjach medialnych pojawia siê te¿ takie trochê zacieranie rzetelno¶ci, czy pisz± oni o pracownikach wywodz±cych siê z UE czy mówi± te¿ o osobach, które przyjecha³y z poza Unii – na przyk³ad z Azji, Afryki. Pod has³o imigranci wrzuca siê bardzo ró¿ne kategorie, w³a¶ciwie gdzie¶ tam dopiero pod koniec tekstu w drobnej linijce, po przyci¶niêciu dziennikarza, czy te¿ polityka, który siê na ten temat wypowiada, pojawiaj± siê informacje, ¿e nie mówi on o Polakach, Litwinach, czy te¿ Wêgrach, a ma na my¶li zupe³nie inn± grupê, która nie pochodzi z Unii Europejskiej.
W Ambasadzie nie jeste¶my zbytnio wyczuleni, nie mamy przesadnej nadwra¿liwo¶ci je¶li pisze siê o Polakach, na przyk³ad o pojedynczych przypadkach zak³ócenia spokoju publicznego, czy niestety czêstych przypadkach prowadzenia samochodu w stanie nietrze¼wym. Nie nale¿y siê wtedy oburzaæ i s±dziæ, ¿e my nigdy tak nie postêpujemy. Niestety Polacy s± znani z tej strony. Nawet w kraju to widaæ co tydzieñ media podaj± nam przera¿aj±ce statystyki tego, co dzieje siê na polskich drogach. Je¶li czasami wczytamy siê w ten krytyczny ton mediów, to nie o Polakach czy polskiej m³odzie¿y pisze siê, ¿e strzela do siebie czy napada z no¿em na przechodniów. Dlatego na pewno nie po stronie nowych polskich emigrantów le¿y zagro¿enie bezpieczeñstwa spo³ecznego w tym kraju.
Czy uwa¿a Pani, ¿e fakt i¿ tylu Polaków przyjecha³o i zadomowi³o siê tutaj spowodowa³, ¿e zrodzi³o siê wiêksze zainteresowanie naszym krajem? Czy zaczê³o to te¿ dzia³aæ w drug± stronê czyli, ¿e znacznie wiêcej Anglików wyje¿d¿a obecnie do Polski?
BTE: My¶lê, ¿e tak rzeczywi¶cie jest. Sprawia to liczna obecno¶æ m³odych Polaków i to, ¿e nie ¿yj± oni w odizolowaniu, s± w¶ród Anglików, pracuj± razem z nimi. Fakty te powoduj± niew±tpliwie, ¿e zainteresowanie Polsk± jest co raz wiêksze. Na pewno dlatego wiedza o naszym kraju jest znacznie wiêksza.
Przez wiele lat jedynie to pokolenie, które mia³o swój osobisty kontakt z polskimi si³ami zbrojnymi w czasie i zaraz po wojnie, kiedy polscy weterani osiedlali siê w tym kraju z ca³ymi swoimi rodzinami mia³o jakikolwiek kontakt z kim¶ z Polski. Przez nastêpne pokolenia tego kontaktu nie by³o. Natomiast w tej chwili niezwyk³a ilo¶æ po³±czeñ lotniczych sprawia, ¿e ten kontakt sta³ siê o wiele prostszy i bli¿szy. S³ysza³am takie dane, ¿e tygodniowo odbywa siê oko³o 400 lotów do lub z Polski.
Na co dzieñ widz± to moje kole¿anki i koledzy z Instytutu Kultury Polskiej, gdzie znacz±co wzros³o zainteresowanie nasz± kultur±. Przy ca³ej sympatii Brytyjczyków i wspania³ej opinii na temat znakomitych polskich opiekunek dzieci, gospodyñ prowadz±cych domy, techników, in¿ynierów, budowlañców dla nas jest te¿ szalenie istotne, ¿eby nie koniecznie tylko taki obraz Polski siê utrwali³.
Bardzo czêsto jak s³yszê takie s³owa od kogo¶, ¿e przemi³a para z Polski prowadzi im dom, opiekuje siê ogrodem, samochodem to mam nadziejê, ¿e te osoby zdaj± sobie sprawê, ¿e dla tych osób, które czêsto s± po studiach wy¿szych, znaj± ¶wietnie jêzyk angielski jest to pocz±tek drogi i konieczno¶æ zbudowania kapita³u na swoje ¿ycie. Natomiast potrzeby intelektualne tych ludzi s± zupe³nie inne i znacznie wy¿sze. Tak¿e my¶lê, ¿e jest to bardzo istotne, ¿eby oprócz tego pozytywnego odbioru Polaków wykonuj±cych mo¿e te ma³o skomplikowane prace, przynajmniej pod±¿a³a nasza oferta kulturalna, która pokazuje, ¿e Polska w sposób uzasadniony powinna siê kojarzyæ z czym¶ wiêcej, chocia¿by ze swoj± bogat± tradycj± i kultur±.
Mam teraz kilka pytañ do Pani jako do kobiety, która dzia³a w polskiej dyplomacji. Co sprawi³o, ¿e zdecydowa³a siê Pani obraæ taki kierunek kariery zawodowej?
BTE: W jakim¶ sensie by³ to na pewno przypadek. W 1980 skoñczy³am Skandynawistykê. Zaraz po studiach zaczê³am pracê w dziale zagranicznym pierwszej ‘Solidarno¶ci’. Mogê stwierdziæ, ¿e wybór kierunku studiów by³ ukierunkowany na pracê za granic±. Natomiast niew±tpliwie nie wyobra¿a³am sobie, ¿e mog³abym w tamtym okresie reprezentowaæ PRL. W zwi±zku z tym nie mia³am absolutnie ¿adnych planów zwi±zanych z dyplomacj± jako tak±, która jednak sprawia, ¿e ka¿dy z nas obejmuj±c stanowisko dyplomatyczne staje siê odzwierciedleniem swojego pañstwa. Tamto pañstwo i prowadzona przez nie polityka, nie by³o pañstwem, które chcia³abym i mog³abym reprezentowaæ na zewn±trz. Natomiast gdy idee solidarno¶ci i wolno¶ci zwyciê¿y³y w Polsce, intencj± pierwszych demokratycznych w³adz by³o, ¿eby daæ tej Polsce now± twarz.
Niedopuszczalnym sta³a siê sytuacja, ¿eby dyplomata z wieloletnim PRL-owskim sta¿em i d³ugoletni± przynale¿no¶ci± do partii komunistycznej, który jeszcze przez ca³e lata 80-te zgodnie z instrukcjami p³yn±cymi z kraju, odwiedza³ ró¿ne stolice i mówi³ o ‘Solidarno¶ci’ jako o organizacji przestêpczej, potem nagle mówi³ co¶ zupe³nie innego. Wówczas zaproponowano mi, ¿ebym rozpoczê³a pracê w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, w³a¶ciwie od razu z tak± wizj±, ¿e mniej wiêcej po pó³ roku pobytu w Warszawie wyjecha³abym do Sztokholmu i zosta³abym tam Ambasadorem. By³ to w pewnym sensie zbieg dobrych okoliczno¶ci, bo gdyby wolna Polska siê nie wydarzy³a to i ja nie by³abym w dyplomacji.
Proszê nam powiedzieæ jakie to uczucie staæ na czele jednej z najwa¿niejszych placówek dyplomatycznych naszego kraju?
BTE: Z jednej strony jest to poczucie ogromnej odpowiedzialno¶ci, a z drugiej strony jest to uczucie olbrzymiej satysfakcji i przyjemno¶ci. Niew±tpliwie jest tutaj du¿o pracy i nigdy nie pracujê tylko o¶miu godzin dziennie i tylko przez piêæ dni w tygodniu. Jednocze¶nie jest to miejsce, w którym siê tak bardzo wiele dzieje. To jest praca, która daje mo¿liwo¶æ spotkania niezwykle interesuj±cych ludzi, niektórych bardzo wp³ywowych, czy to w sferach gospodarczych czy politycznych, fantastycznych naukowców, intelektualistów. Jest to rzeczywi¶cie takie miejsce, które bardzo anga¿uje cz³owieka, poch³ania mnóstwo si³y i energii, ale te¿ w zamian bardzo du¿o daje.
Mam wra¿enie, ¿e je¶li chodzi o robienie kariery zawodowej kobiety s± w dalszym ci±gu mniejszo¶ci±, choæ wiele z nich siê na to w dzisiejszych czasach decyduje. Czy ma Pani takie same spostrze¿enia je¶li chodzi o dyplomacjê?
BTE: Kobiet na pewno jest mniej i fakt ten nie dotyczy tylko i wy³±cznie polskiej dyplomacji. Proporcjonalnie do kolegów mê¿czyzn jest nas mniej, ale wcale nie a¿ tak ma³o. Mieli¶my przecie¿ w Polsce pani± Minister Spraw Zagranicznych. Osobi¶cie pe³ni³am dwukrotnie funkcjê Wiceministra Spraw Zagranicznych, teraz te¿ w Ministerstwie jest pani Gra¿yna Bernatowicz – Wiceminister Spraw Zagranicznych, która przedtem by³a Ambasadorem w Madrycie. S± te¿ panie, które s± Ambasadorami w kilku co najmniej krajach, s± te¿ dyrektorami istotnych departamentów.
Nie powiem, ¿e jest dobrze, bo to jest ci±gle za ma³o, ale niew±tpliwie to siê zmienia. Dyplomacja jest dla kobiet trudnym wyzwaniem, bo to jest s³u¿ba. Nie ma regulowanych godzin pracy. Praca ta ³±czy siê z licznymi wyjazdami i tutaj, zw³aszcza dla m³odych kobiet, które maj± jeszcze dziecko czy dzieci, którym obecno¶æ mamy nale¿y siê, to jest to rzeczywi¶cie wyzwanie, aby te role po³±czyæ.
Czym w Pani opinii ró¿ni siê rola kobiety ambasadora od mê¿czyzny ambasadora?
BTE: Na szczê¶cie pe³ni³am s³u¿bê w krajach, w których nie by³o to ¿adnym problemem, ¿e jako kobieta sprawowa³am tê funkcjê. Natomiast ró¿nica przede wszystkim jest w³a¶ciwie jedna, a to taka, ¿e kobieta ambasador nie ma ¿ony. Zauwa¿am to na przyk³adzie kolegów ambasadorów, ¿e rola ¿ony ambasadora jest szalenie wa¿na i znakomita. Jest to ogromne wsparcie, chocia¿by w ca³ej sferze podejmowania go¶ci.
Mo¿na mieæ najbardziej sprawny personel administracyjny, ale jednak istnieje taka potrzeba osobistego zaanga¿owania, aby w którym¶ momencie, na przyk³ad obiad w rezydencji ambasadora przesta³ mieæ a¿ taki wymiar formalny, ¿eby nie by³ sztywnym spotkaniem. Tutaj mówimy o tym w³a¶nie w³asnym dotyku rêki, w tym w³a¶nie mê¿czy¼nie ambasadorowi pomaga ¿ona, czy to w³a¶nie aran¿uj±c kwiaty, czy wybieraj±c menu, zajmuj±c siê wystrojem wnêtrza, opiek± nad go¶æmi. Po za tym zdanie ¿on jest bardzo cennym ¼ród³em informacji, jako osób które patrz± na spotkanie z boku, a jednocze¶nie s± jego uczestnikami.
W jaki sposób si³y dyplomatyczne próbuj± uatrakcyjniæ ¶cie¿ki karier, aby zachêciæ kobiety do pój¶cia w tym kierunku?
BTE: Niestety nie dostrzegam takich zachowañ. Jest to absolutnie równe traktowanie. Kobiety nie maj± tutaj specjalnych przywilejów. Ja zreszt± s±dzê, ¿e kierunek my¶lenia czy to w dyplomacji, czy to w innych miejscach pracy mo¿e powinien byæ trochê inny. Gdyby istnia³y specjalne przywileje wobec kobiet to paradoksalnie te obowi±zki rodzinne by³yby jeszcze bardziej przerzucone na kobiety. Zupe³nie czym innym jest ten okres, kiedy kobieta rodzi dziecko i powinna mieæ mo¿liwo¶æ powrotu na swoje stanowisko pracy. Powinno siê jej wówczas np. umo¿liwiæ karmiæ dziecko piersi±, gdy zaistnieje taka potrzeba.
Natomiast potem powinny znale¼æ siê rozwi±zania, które w równym stopniu pomog³yby obojgu rodzicom korzystaæ z pewnej elastyczno¶ci, czy z pewnej pomocy pracodawcy tak, ¿eby rodzice nie byli stawiani w sytuacji, kiedy to musz± wybieraæ miêdzy dzieæmi i rodzin± a prac±. Te rozwi±zania powinny byæ w³a¶nie dlatego skierowane do obojga rodziców, bo w przeciwnym wypadku te obowi±zki wobec dzieci i rodziny bêd± w dalszym ci±gu przypisywane tylko kobietom. I bêdzie to ten szklany sufit, którego nie bêdziemy w stanie przebiæ, ¿eby¶my na równi z mê¿czyznami mog³y siê rozwijaæ i awansowaæ.
Jakich rad z w³asnego do¶wiadczenia udzieli³aby Pani osobom, które chcia³yby zdecydowaæ siê na tak± w³a¶nie pracê, nie tylko kobietom, ale w równym stopniu kobietom i mê¿czyznom?
BTE: Trzeba interesowaæ siê tym co dzieje siê w ¶wiecie i trzeba to lubiæ, siêgaæ codziennie po gazetê i to bez obrzydzenia czy po to, ¿eby czytaæ horoskop, tylko po to, ¿eby spojrzeæ na strony miêdzynarodowe i zobaczyæ co dzieje siê, na przyk³ad w Czadzie czy Timorze Wschodnim. Mówiê o tym dlatego, ¿e wiele rzeczy mo¿na siê nauczyæ, mo¿na sobie wymy¶laæ, ¿e bêdzie to kariera dla mnie i staæ siê pewnym rzemie¶lnikiem, ale prawdziw± satysfakcjê z pracy ma siê wtedy, gdy robi siê rzeczy w³a¶nie takie, które cz³owieka bardzo interesuj± i pasjonuj±. W przeciwnym wypadku dyplomacjê mo¿na odebraæ jako mêcz±cy zawód. Natomiast je¶li rzeczywi¶cie z o wiele wiêksz± chêci± ni¿ obejrzenie filmu w telewizji ogl±da siê program publicystyczny czy dyskusjê w BBC - to znaczy, ¿e wybra³o siê w³a¶ciw± karierê.
Jak Pani zauwa¿y³a wcze¶niej bardzo wa¿nym jest to, aby stale siê dowiadywaæ i dokszta³caæ, bo w dyplomacji chodzi w³a¶nie o bycie na bie¿±co z tymi codziennymi informacjami.
BTE: Absolutnie. Uwa¿am, ¿e to jest w mojej pracy w³a¶nie najlepsze. Oczywi¶cie istniej± ró¿nego rodzaju rutyny, jak w ka¿dym zawodzie. Natomiast zw³aszcza w sytuacji kiedy znajdujemy siê na placówce za granic± musimy wiedzieæ wszystko o Polsce, bo mo¿emy byæ na przyk³ad zapytani o plany reformy polskiej armii czy plany restrukturyzacji sektora energetycznego albo o parki narodowe i to wszystko musimy wiedzieæ. Je¶li nie wiemy to musimy siê bardzo szybko dowiedzieæ.
Dotyczy to równie¿ kraju, w którym jeste¶my, co siê w nim dzieje. Czy Brytyjczycy maj± na przyk³ad zamiar wys³aæ swoich ¿o³nierzy do Czadu, je¶li nie maj± to dlaczego tak jest. Jednocze¶nie musimy przygl±daæ siê co dzieje siê i w Afganistanie, i na Bliskim Wschodzie, ¶ledziæ sp³ywaj±ce codziennie informacje i to jest w³a¶nie bardzo rozwijaj±ce. Zajmuje to mnóstwo czasu, ale jednocze¶nie ekscytuje tym, ¿e dzieje siê na bie¿±co, ka¿dego dnia i ¿e my sami w tym uczestniczymy.
Czego oczekuje Pani od swoich wspó³pracowników, osób z którymi Pani pracuje na co dzieñ?
BTE: Przede wszystkim oczekujê zaanga¿owania, ¿e bêd± rzeczywi¶cie wype³niali swoje obowi±zki, które w znacznej mierze maj± bardzo dok³adnie okre¶lone. Mówiê w znacznej mierze, bo tak do koñca to nigdy nie wiemy co nas tutaj ka¿dego dnia mo¿e zaskoczyæ, co wa¿nego siê wydarzy. Nie oznacza to jednak, ¿e oczekujê od swoich wspó³pracowników, ¿e po¶wiêc± swoje ¿ycie osobiste i rodzinne i tylko bêd± wykonywali swoj± pracê. Bardzo siê cieszê, gdy rodz± siê dzieci na placówkach lub wspó³pracownicy opowiadaj± mi o ciekawym spektaklu, który widzieli, czy wycieczce, na któr± siê wybrali po Szkocji czy Kornwalii. Inne rzeczy, takie jak na przyk³ad to, ¿e bêd± najlepszym ¶wiadectwem kultury i kompetencji Polaków s± dla mnie oczywiste.
Jak wa¿na jest Pani zdaniem promocja jêzyka polskiego w Wielkiej Brytanii?
BTE: Jest to istotna sprawa. Natomiast my¶lê, ¿e nale¿a³oby do niej podej¶æ w taki sposób, ¿eby nie byæ kontrproduktywnym. Wa¿nym jest utrzymanie i rozszerzanie lektoratów jêzyka polskiego na wy¿szych uczelniach. Istotne jest, ¿eby pokazywaæ jak najwiêcej polskich filmów. Dzieci, które tutaj przyje¿d¿aj± musz± mieæ zagwarantowan± mo¿liwo¶æ nauki jêzyka ojczystego. Mówi±c o jêzyku wiemy, ¿e pod tym has³em kryje siê znacznie wiêcej. Jêzyk to nieod³±cznie kultura, cywilizacja, historia danego kraju, jest to brama do znacznie szerszej wiedzy. Jednocze¶nie nale¿y wykazaæ tutaj wiele taktu, bo Wielka Brytania jest bardzo wielokulturowym spo³eczeñstwem i na pewno nie chcia³abym, aby takie postulaty by³y formu³owane w sposób niezrêczny, który móg³by spotkaæ siê z reakcj± - a dlaczego jêzyk polski, a nie arabski, hindu czy pasztuñski? Nie mniej jednak powinni¶my dbaæ o obecno¶æ jêzyka polskiego, maj±c nadziejê, ¿e te czêste kontakty Brytyjczyków z Polakami i Polsk± zaowocuj± w³a¶nie wiêkszym zainteresowaniem, ¿eby poznawaæ jêzyk polski.
Serdecznie dziêkujê za tê rozmowê.
Joanna Gulbiñska


